II Wojna Światowa
Działania wojenne na terenach polskich odbiły swoje piętno nie tylko na narodzie polskim, ale także na bezcennym dziedzictwie kulturowym, które bez opamiętania było rozkradane i wywożone z ziem polskich podczas okupacji.
W czasach powojennych działania kolejnych ekip rządzących doprowadziły do odnalezienia części dzieł, część jednak cały czas pozostaje zaginiona.
Podczas II wojny światowej, Niemcy niejednokrotnie głosili hasła niższości ludów słowiańskich, krytykując czy nawet szydząc z ich dorobku kulturalnego i historycznego.
Jak na ironię, następnie w trakcie okupacji bardzo często masowo wywozili polskie dzieła sztuki i umieszczali je w niemieckich muzeach.

ZŁOTY POCIĄG
1944 - 1945
Pomimo szeroko głoszonych haseł pogardy i nienawiści, niemieccy żołnierze z największą skrupulatnością grabili bezcenne zasoby polskiej sztuki – konfiskowane były głównie obrazy, okazy muzealne, eksponaty kościelne, a nawet całe pomniki.
Dodatkowo, Niemcy wkraczając do Polski, posiadali spis polskich zabytków i ich lokalizację, co znacznie uprościło im ostatecznie wywiezienie najcenniejszych zabytków na terytorium III Rzeszy.
Niejednokrotnie, polskie dzieła sztuki trafiały do prywatnych kolekcji hitlerowskich dowódców, w tym na przykład, do Hermanna Göringa.
W 1939 roku wydano rozporządzenie, na mocy którego III Rzesza miała prawo do konfiskaty wszelkich polskich dóbr kultury znajdujących się wówczas w archiwach czy muzeach. Rozgrabione zostały także prywatne zbiory polskie czy żydowskie. Finalnie, okupant zarekwirował wszelkie dobra uznawane
za kosztowności, w tym książki, rzeźby, czy archiwalne monety.
W dalszych działaniach hitlerowscy dowódcy z wielką gorliwością wypełniali swoje obowiązki, rekwirując wszelkie eksponaty na obszarach wcielonych do Rzeszy.
Bezmyślne dewastowanie zabytkowych budowli, kościołów i pośpieszne gromadzenie delikatnych dóbr
w fatalnych warunkach przyczyniło się do praktycznie całościowego zniszczenia bezcennych dzieł kultury.



102
bibliotek
15
muzeów
3
galerii obrazów
20+
prywatnych kolekcji
Od samego początku wojny oficerowie niemieccy wywozili w celu “zabezpieczenia” polskiego dziedzictwa, dzieła sztuki z Generalnego Gubernatorstwa, rabując dzieła Rembrandta czy Santiego z Krakowskiego Muzeum Narodowego. Zdemontowano cały Ołtarz Wita Stwosza, skradziono obraz Leonarda da Vinci ,,Dama z gronostajem”. Wszystkie potem trafiały do niemieckich muzeów. Szacuje się, że podczas niemieckiej okupacji wywieziono z Polski ponad pół miliona różnego rodzaju dzieł sztuki.
Liczby te są oczywiście przybliżone i nie uwzględniają późniejszej działalności wojsk radzieckich w latach 1939-1941, jak i w latach późniejszych.
Po II Wojnie Światowej
Po II wojnie światowej, sytuacja nie poprawiła się wcale na lepsze. Polskie dziedzictwo narodowe nie zostało zwrócone – niemieccy i austriaccy urzędnicy nie dopuszczali do sytuacji, w której polskie eksponaty miały być w jakikolwiek sposób zwracane do polskich muzeów. Dyrektorzy, którzy w latach 1938-1945 sankcjonowali odbieranie siłą dóbr kultury, po wojnie pilnowali, by nie wydawać ich zgłaszającym się poszkodowanym. Zagrabione w Polsce zabytki oraz dzieła sztuki były rozkradane i przekazywane z rąk do rąk. Obecnie szacuje się, że znajdują się na całym świecie: w Niemczech, Rosji, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, jak również w Turkmenistanie. Po zakończeniu wojny, polskie władze robiły wszystko, by odzyskać utracone dobra kultury. W wielu przypadkach faktycznie zostały one zwrócone. Mimo wielu sukcesów na tym polu, dziesiątki polskich dzieł sztuki pozostały nieodnalezione lub uległy zniszczeniu.
Dlatego też, naszą misją jest sukcesywne, konsekwentne odnajdywanie bezcennych dzieł sztuki, które w wojennych zawieruchach rozproszyły się po całym świecie i sprowadzenie ich “do naszej ojczyzny”.

Lista wszystkich osób funkcyjnych, generałów czy nawet osobistych współpracowników Adolfa Hitlera, którzy mieli swój udział w dalszym grabieniu dzieł sztuki jest długa i sięga 1933 roku. W tym czasie dyrektorem generalnym Bawarskich Państwowych Zbiorów Malarstwa był Ernst Büchner, który z największą skrupulatnością powiększał dobytek muzeów III Rzeszy o dzieła sztuki, grabione głównie Żydom. Po wojnie, w 1957 roku, dalej pozostawał na stanowisku dyrektora, nie dopuszczając do zwrotów eksponatów
im prawowitym właścicielom.
Nawet osobisty fotograf Hitlera, Heinrich Hoffmann, profesor sztuki, nie pozostał obojętny na dobra kultury okupowanych narodów. Przez aliantów został uznany za winnego przestępstw wojennych oraz skazany na 5 lat więzienia za grabież ponad 300 dzieł sztuki.
Wkrótce potem, na mocy uniewinnienia wydanego przez ministerstwo finansów Bawarii został zwolniony, majątek został mu zwrócony, pomimo skarg austriackich władz.


Lata 60-te
Lata 60-te to czas, gdy niemieckie władze podjęły działania, by zakończyć sprawę zagrabionych dóbr sztuki i kultury. Oficjalnie, na aukcje trafiały dzieła, których właścicieli nie można było ustalić, jednak jak można się domyślać – nie bardzo dbano o to, by ich w ogóle odnaleźć.
W 1966 roku Bundestag ponownie pochylił się nad problemem zagrabionych dzieł sztuki. Postanowiono, że wszelkie obrazy i eksponaty, które nie mają właścicieli, zostaną rozdane do niemieckich muzeów
i urzędów państwowych. I tak polskie zabytki rozproszyły się po wszystkich niemieckich landach, po cichu i bez rozgłosu. Ówczesny minister skarbu, Werner Dollinger oficjalnie mógł ogłosić całemu narodowi, że zakończone zostało oddawanie skradzionego w czasie wojny mienia.
Do dziś, wśród niemieckich kustoszy i właścicieli kolekcji, panuje realna niechęć do oddawania skradzionych podczas wojny dóbr polskiej kultury.

Afery PRLu
Afery i oszustwa gospodarcze bulwersowały społeczeństwo od zawsze. W czasach PRLu mieliśmy do czynienia z historiami, które niejednokrotnie mogłyby stanowić scenariusz na film sensacyjny. Część z nich pokazowo nagłaśniano, inne skrzętnie ukrywano, zamiatając pod dywan i chroniąc winnych. Okoliczności wielu z nich do dziś nie udało się wyjaśnić.
Afera ZALEW
Dotyczyła oficerów MSW związanych z Mieczysławem Moczarem, którzy zajmowali się przemytem złota, dzieł sztuki, monet czy towarów luksusowych. W toku śledztwa prowadzonego w latach 70. w domkach nad Zalewem Zegrzyńskim, które były własnością oficerów MSW, znaleziono wiele precjozów – ustalono, że przemyt dzieł sztuki nie był jedyną formą działalności grupy. Przemycano rzeźby i obrazy, które były potem dalej sprzedawane w Wiedniu i Szwajcarii.

Afera ŻELAZO
Powiązana była z klanem bielskich bandytów z rodziny Janoszy. Afera została zdemaskowana w momencie rywalizacji o kierownictwo w MSW między generałami Czesławem Kiszczakiem i Mirosławem Milewskim.
Sprawa dotyczyła grupy trudniącej się oszustwami w domach aukcyjnych
i jubilerskich, gdzie korzyści czerpały także władze ówczesnej władzy.

Afera FOZZ
Dotyczyła Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Oficjalnym celem powołania Funduszu była spłata polskiego zadłużenia zagranicznego. Dzieła sztuki, głównie obrazy i rzeźby, były tu sposobem na gromadzenie kapitału. Rzeczywistym zadaniem funduszu było skupowanie na wtórnym rynku zagranicznych zadłużenia PRL po znacznie obniżonych cenach, wynikających z niskich notowań długu. Według niektórych dziennikarzy śledczych afera FOZZ trwa do dziś.

Czasy dzisiejsze
Dalsze losy polskich dzieł “na obczyźnie”
W 1998 roku w Niemczech istniało ponad 6000 muzeów i galerii, do których niejednokrotnie zwracał się pełnomocnik rządu do spraw kultury, Michael Naumann, z prośbami o kontrole i nadzór nad posiadanymi zbiorami. Spośród tylu muzeów i instytucji, odpowiedź przyszła z… jednej fundacji.
W 2008 roku powołano specjalistyczną grupę badającą pochodzenie dzieł sztuki, pod kierownictwem Bernda Neumanna, pełnomocnika rządu federalnego do spraw kultury. Instytucja ta istnieje do dziś i rocznie otrzymuje rocznie 2 miliony euro na swoją działalność.
Rosja do dziś posiada w muzeach dzieła sztuki, które zostały zrabowane w Polsce przez Armię Czerwoną. Ministerstwo Kultury wiele razy występowało do niej w sprawie zwrotu dzieł sztuki, ale niestety Rosja nie reaguje na prośby.
Jednym z najcenniejszych obiektów jaki zaliczany jest do polskich strat wojennych pozostających w zbiorach rosyjskich jest XVI-wieczny obraz „Madonna z Dzieciątkiem i papugą na tle krajobrazu” z przedwojennych zbiorów Miejskiego Muzeum Historii i Sztuki im. J.K. Bartoszewiczów w Łodzi.
Ministerstwo Kultury oprócz „Madonny” domagało się zwrotu również o „Portret Johanna von Schwarzwaldta” pędzla Hansa Holbeina ze zbiorów gdańskich oraz liczącą kilkanaście tysięcy obiektów kolekcję numizmatyczną z Malborka. Nasz kraj dopomina się także zwrotu m.in. srebrnego gwizdka szyprów gdańskich z XV w. oraz kolekcji Jakoba Kabruna z Muzeum Miejskiego w Gdańsku (obejmuje m.in. prace Rembrandta, Dürera, Holbeina).
W ciągu ostatnich lat na aukcjach na całym świecie znaleźć można coraz więcej dzieł zagrabionych w Polsce podczas II wojny światowej – zwłaszcza w Austrii, Niemczech i USA, znajdują się zabytki kultury zrabowane przez hitlerowców z Muzeum Narodowego w Warszawie.
Ciekawostką są historie zabytków, które odnajdywane są w niecodziennych sytuacjach. Przykładowo, jakiś czas temu w altanie śmietnikowej w miejscowości Zell am See, w Austrii znaleziono XII-wieczny krzyż pasyjny, pochodzący z kolekcji Czartoryskich – Jak się okazało, pozbyła się go nieświadoma wartości (bagatela 400 000 euro), rodzina zmarłego mężczyzny.


“Obrońcy” sztuki
Hildebrand Gurlitt, niemiecki historyk sztuki i handlarz dziełami sztuki, pomagał w czasie wojny Hitlerowcom grabić polskie dobra kultury, został aresztowany przez amerykańskich żołnierzy, by po 3 dniach wyjść na wolność z braku dowodów. Uparcie twierdził, że jego eksponaty uległy zniszczeniu w czasie bombardowania Drezna w 1945 roku. Po śmierci, pałeczkę przejął jego syn.

Cornelius Gurlitt, jako kolejny “obrońca” skonfiskowanych podczas wojny dzieł sztuki, całe życie poświęcił ochronie kolekcji, odziedziczonej po swoim ojcu, czyniąc to jedyną aktywnością swojego życia.
Całe jego życie owiane było tajemnicą, uchodził za człowieka-cień, który praktycznie nie istniał – nie pobierał emerytury, wynagrodzeń. Unikał płacenia podatków, nie posiadał żadnej polisy na życie czy samochód.
22 września 2010 r. za sprawą drobnej kontroli granicznej w pociągu relacji Zurych – Monachium, Cornelius został zdemaskowany. Udało się doprowadzić do wspólnej akcji służb celnych i policji polegającej na przeszukaniu mieszkania historyka.
28 lutego 2012 roku znaleziono w nim obrazy olejne, rysunki, akwarele i inne cenne druki, datowane na XVII – XX wiek.
Ku ogromnemu zdziwieniu wszystkich, okazało się, że w lokum Corneliusa znajduje się jeden z największych zbiorów dzieł sztuki zrabowanych z okupowanych ziem. W kolekcji znajdowało się 1485 bezcennych eksponatów, z czego wiele skradziono Żydom.
Między innymi odnaleziono prace Henriego Matisse’a, Marca Chagalla, Pabla Picassa i Pierre’a–Auguste’a Renoira. Część z eksponatów miało ramy, większość jednak pozostawała nieoprawiona i leżała przez lata pomiędzy przedmiotami codziennego użytku.
Ogromna ilość znalezionych dzieł, sprawiła, że samo wynoszenie ich z mieszkania zajęło 3 dni.
Szacuje się, że wraz ze zmianą pokolenia i powolnym odchodzeniem pokolenia wojennego, będziemy świadkami coraz częstszych tego typu odkryć.

